Prawdziwy (anty)bohater – recenzja Prototype

Frank Sinatra w nieśmiertelnym klasyku „New York, New York” śpiewał o mieście, które nigdy nie zasypia. Najwidoczniej nie przyszła mu do głowy wizja metropolii, która pojawiła się w umysłach panów Radical Entertainment. Wielkie Jabłko w grze Prototype to po prostu piekło. Na szczęście jest ON – bohater, który w ostatecznym rozrachunku będzie próbował uratować miliony istnień ludzkich. Chyba nie sądziliście, że będzie inaczej?

Bo producentom się UFO – recenzja Fallout 3: Mothership Zeta

Gdy tworzy się produkcję będącą kontynuacją gier uważanych przez pewne grupy za niemal kultowe, należy mieć na uwadze, że będzie się pod obstrzałem ze strony zagorzałych fanów danej serii. Jeżeli nawet wyjdzie się z tego starcia bez większego szwanku, a nowy tytuł zostanie przyjęty prawidłowo, każdy kolejny krok, zwłaszcza zapowiedź dodatków, będzie przedmiotem zażartej krytyki. Zyskać można sporo, ale stracić jeszcze więcej.

Żużlem po oczach – recenzja Speedway Liga

Polityka niektórych zagranicznych firm od lat przekonuje nas, że najlepszym sposobem na zarobienie pieniędzy jest wydawanie kolejnych odsłon tego samego tytułu. Jeden z naszych rodzimych wydawców też postanowił w ten sposób zarobić. Efekt? Chciałoby się powiedzieć, parafrazując pewnego znanego polityka: Techlandzie, serio Speedway - nie idźcie tą drogą!

Jedzie pociąg z daleka – recenzja Trainz Simulator 2009

Skład pędził w kierunku Gronau sporo przekraczając dozwolone prędkości. Nerwowo spoglądałem na zegarek. Dochodziła 10:07, a ja wciąż nie byłem na stacji - jednym słowem - spóźnienie. Nie usprawiedliwiał mnie nawet fakt, że był to mój pierwszy kurs na tej linii. Wiedziałem, że jeśli na Gronau będę zbyt późno, potem może być już tylko gorzej. Nie myliłem się...

Jak dobrze być złym – recenzja Overlord II

Kampania zła rozpoczęła się w roku 2007. Nasz wierny pomocnik Gnarl obudził nas, Wielkiego Złego, z katakumb, byśmy jeszcze raz mogli szerzyć destrukcję, pożogę i inne synonimy zniszczenia. W dodatku do gry, wydanym w tym samym roku Raising Hell, byliśmy świadkami upadku naszego „bohatera”. Na końcu okazało się jednak, że jedna z naszych nałożnic jest w stanie błogosławionym, co pozwoliło nam liczyć na kolejną część apokalipsy.

Od zera do Federera – recenzja Virtua Tennis 2009

Rynek przyzwyczaił nas już do tego, że niemal każda gra sportowa co roku otrzymuje swoją kolejną odsłonę. Sega idąc tym tropem zamiast wydać Virtua Tennis 4 rzuca na sklepowe półki kolejną grę z cyklu, opatrując ją tym razem numerkiem 2009. Czy nowa odsłona okaże się lepsza od poprzedniczki wydanej 2 lata wcześniej? Czy warto ponownie zainwestować pieniądze w wirtualne szaleństwo na kortach od Segi?

Znów na polu bitwy – recenzja Battlefield 1943

Seria Battlefield niestety nie gości zbyt często na konsolach. Poza średnio udanym Modern Combat i znakomitym Bad Company, zaostrzającym apetyt na inne produkcje, posiadacze maszyn Sony i Microsoftu musieli obejść się co najwyżej smakiem. Pojawiło się jednak światełko w tunelu, a jest nim Battlefield 1943.

Techniczny knockout w pierwszej rundzie – recenzja Fight Night Round 4

Fight Night Round 3 to z pewnością gra niezwykła i jak na sportówkę, bardzo ważna dla rozrywki elektronicznej. Bowiem dla wielu osób to właśnie symulator boksu ze stajni Electronic Arts, debiutując w 2006 roku pokazał, co potrafią konsole obecnej generacji. Sprawdźcie, czy i tym razem warto zdjąć rękawice z kołka, założyć czarno-żółty szlafrok à la Rocky Balboa i pewnym krokiem ruszyć na ring po kilka zaległych mistrzowskich pasów.

Strzeż się ciemności – recenzja The Chronicles of Riddick – Assault on Dark Athena

Escape from Butcher Bay - pierwsza część przygód Riddicka w świecie elektronicznej rozrywki - nadal dumnie kroczy na czele pochodu marności, jakim są produkcje oparte na wszelakich licencjach filmowych. Starbreeze, małe studio rodem z mroźnej Szwecji udowodniło, że nie posiadając gigantycznego budżetu i setek pracowników można stworzyć ciekawą i klimatyczną grę, która dodatkowo nie zmarnuje ciekawej i perspektywicznej licencji filmowej. Jak zatem programiści z ojczyzny melodyjnego death metalu poradzili sobie z sequelem udanej części pierwszej?

Eksperymentarium ze świata zapomnianych królestw – recenzja Neverwinter Nights 2: Gniew Zehira

Jolo Mentheder spojrzał ostatni raz na pozostałych członków drużyny. Byli zgranym zespołem, walczyli ramię w ramię od dłuższego czasu, toteż każdy znał swoje zdania. Jako Ulubieniec Bogów rozpoczął inkantację zaklęć kapłańskich – to powinno pomóc jego drużynie. W tym samym czasie Orson Stormhammer – Krasnoludzki Obrońca - szykował się do ataku na zbliżającą się bandę złoczyńców. Chwilę później Jolo usłyszał za swoimi plecami charakterystyczny trzask rozpalającego się magicznego ognia – Elendir Magus najwyraźniej tylko czekał na jego znak…

ZOBACZ TEŻ