Nieprzyjemna okolica – recenzja Neverwinter Nights 2: Wrota Zachodu

Kiedy mój statek przybijał do Wrót Zachodu nie wiedziałem czego się spodziewać. Zła sława miasta, Nocne Maski rządzące lokalnym półświatkiem, tajemnicza maska w moim plecaku i wizje, które od pewnego czasu nie dawały mi spokoju sprawiały, że nadchodzące dni mogły być ciekawe i niebezpieczne. Mogły, acz nie musiały…

Powrót wędrowca – recenzja Fallout 3: Broken Steel

Bethesda bez wątpienia uczy się na błędach. Jednak robi to w tak nieporadny, powolny sposób, że czasami człowiek ma ochotę ogłosić oficjalny bojkot produktów tej firmy i mieć nadzieję, że takie działanie zmieni cokolwiek. W ostatnim tygodniu przyszło mi zapoznać się z trzecim już dodatkiem do Fallouta 3. Rozszerzenie faktycznie jest pełniejsze, bardziej rozbudowane, niż jego poprzednicy. Ale wciąż daleko mu do tego, o czym marzą weterani serii...

Czerwona insurekcja – Recenzja Red Alert 3: Powstanie

Gdy po raz pierwszy prasa i serwisy growe napisały na temat trzeciej odsłony serii Red Alert, pośród graczy zawrzało. Obawy były liczne i – co trzeba przyznać – słuszne. Command & Conquer: Red Alert 2 bez wątpienia postawiło poprzeczkę wysoko, a okres jaki minął od 2000 roku wyolbrzymił oczekiwania fanów do granic możliwości. Ostatecznie jednak Red Alert 3 zostało przyjęte dość ciepło, a jego oceny wciąż oscylują w granicach 80%. Nie dziwi więc, że jeden z oddziałów EA Games czym prędzej zabrał się do prac nad dodatkiem.

W nowym ciele stary duch – recenzja Tomb Raider: Underworld

Całkiem niedawno do redakcji Valhalli trafił dziwnie wyglądający notatnik. Wyglądał na dość stary i jakby zalany wodą. Na okładce było widać ślady zaschniętej soli, jakby ktoś z nim nurkował w morskiej wodzie. Przyczepiona na nim kartka głosiła „Nie możecie tego przegapić!”. Po jego przeczytaniu postanowiliśmy się nim z wami podzielić.

Jeszcze jeden strzał – recenzja Company of Heroes: Tales of Valor

Czy wydawanie dodatku do tytułu, który ma już trzy lata i zyskał uznanie tysięcy graczy jest dobrym sposobem na zarobienie pieniędzy? Tak, jeśli tylko dodatek ten stoi na wysokim poziomie. Czy tak jest w przypadku Company of Heroes – Tales of Valor?

Propozycja do odrzucenia – recenzja The Godfather II

Ciężkie jest życie komputerowego Ojca Chrzestnego. Okazuje się bowiem, że don taki wszystko musi robić sam. Przejmowanie interesów, wymuszenia, nawet morderstwa kubańskich dysydentów. Wszystko to jest na naszej głowie, obleczonej w nieproporcjonalną fedorę. Poza własnym interesem, cały czas musimy też wykonywać rozkazy naszych „przyjaciół”, a nawet dobrowolnie stać się chłopcem na posyłki CIA. A wszystko co dostajemy do pomocy to trzy niedorozwoje, którym trudność sprawia wejście po schodach.

Zakazany owoc – recenzja Tension

My, gracze, jesteśmy nadzwyczaj dziwnymi i nieodgadnionymi istotami. Wymagamy od autorów gier tworzenia produkcji ponad skalę, ambitnych, wymagających. Chcemy by te pochłaniały nas na dziesiątki godzin, były nieliniowe i obszerne, wręcz ociekające klimatem. Gdy wreszcie na rynku pojawia się taki tytuł, najwięksi krzykacze usuwają się w cień, większość spośród grających nawet nie zwraca na niego uwagi, a tylko nieliczni doceniają dziecko ambitnych twórców.

Mitologia w krzywym zwierciadle – recenzja Rise of the Argonauts

Mitologia to dla gier wideo temat bardzo dobry. Tona akcji, mnóstwo ciekawych wydarzeń, na pęczki różnorodnych postaci. Zresztą, już God of War udowodnił, jak wdzięczną inspiracją mogą w tej branży okazać się starożytne wierzenia Greków. Podobną drogą postanowiło pójść studio Liquid Entertainment, pod banderą Codemasters tworząc Rise of the Argonauts. Czytajcie dalej, by przekonać się, co z tego wyszło.

Seksi-fleksi – recenzja X-Blades

Wydawać by się mogło, że w gatunku slasherów nie ma zbyt wielkiego tłoku. Problem jednak w tym, że z takimi tytułami jak Ninja Gaiden, Devil May Cry, a wkrótce również nowy God of War ciężko jest konkurować. Mimo to, rosyjska ekipa Gaijin Entertainemnt postanowiła spróbować, atakując ze swoim X-Blades. Szkoda, że zamiast na grywalność, nasi sąsiedzi ze wschodu postawili na skąpo odziane pośladki głównej bohaterki.

Podniebne igraszki – recenzja Tom Clancy’s HAWX

Tom Clancy dwoi się i troi, starając się zadowolić fanów militariów, przy okazji nabijając kabzę. Sygnuje już swoim nazwiskiem kultowe tu i ówdzie serie Splinter Cell, Rainbow Six, czy Ghost Recon, w międzyczasie produkując hurtowe ilości książek i scenariuszy. W dobie kryzysu trzeba jednak pracować za dwóch. W portfolio Ubisoftu od brakowało najwidoczniej zręcznościowej gry lotniczej –o wpadce pod tytułem Blazing Angels wszyscy zdążyli zapomnieć - Tomowi brakowało widać mamony na spłatę kredytu i tak oto dostajemy kolejny potencjalny hit ze stajni Francuzów. Z naciskiem na „potencjalny”.

ZOBACZ TEŻ