Wojenny Big Mac – recenzujemy World in Conflict

Sięgając po pudełko z najnowszym dziełem Massive Entertainment utwierdzisz się w przekonaniu, że twórcom gier dawno skończyły się oryginalne pomysły. Te same motywy przewodnie przerabiane są setki razy. W przypadku World in Conflict zły Związek Radziecki atakuje demokratyczną Europę i Stolicę Wolności – USA. Czy taki tytuł może jeszcze przyciągnąć nas do monitorów?

Nie(ch) ogarnie cię Mrok – recenzujemy The Darkness

Twórcy recenzowanej produkcji stanęli przed zadaniem po trzykroć trudnym. Musieli stworzyć dzieło, które będzie równie dobre bądź lepsze, niż odrobinę niespodziewany hit Kroniki Riddicka. Musieli stawić czoła wielu znakomitym strzelankom między którymi w tym roku będzie wybierał posiadacz konsoli. W końcu musieli przenieść na ekrany telewizorów całkiem udany komiks. Czy odpowiedź na te pytania to jednogłośne 3xTAK? Sprawdźmy.

Tęcza nad Las Vegas – recenzujemy Rainbow Six: Vegas

Kiedy ostatni raz spotykaliśmy się z serią Rainbow Six zdawać się mogło, że nie ma już dla niej ratunku. Z ubóstwianego przez graczy „symulatora” działań jednostki antyterrorystycznej nie zostało praktycznie nic oprócz nazwy. Mieliśmy za to do czynienia ze strzelanką. Bardzo kiepską strzelanką. Czy utrzymujący się w tej samej konwencji Vegas zasługuje na uwagę? Zobaczmy.

I znowu to samo – recenzujemy Rodzinkę Robinsonów

Bardzo wiele filmów animowanych, którym w ostatnich latach udało się odnieść jako-taki sukces komercyjny, było później przekształcanych na gry wideo, podobnie jak pierwowzory rodem ze srebrnego ekranu, skierowane raczej do młodszej grupy odbiorców. I zwykle właśnie takie tytuły zyskiwały miano słabych półproduktów, żerujących na popularności oryginału. Czy podobnie jest w przypadku recenzowanej właśnie Rodzinki Robinsonów? O tym w dalszej części tekstu.

Jubilatka na Valhalli – recenzujemy Tomb Raider: Anniversary

Życie potrafi być okrutne. Kiedy przygotowywałem się do napisania tej recenzji strzelił we mnie taki jeden bobas ze skrzydełkami, łukiem i siusiakiem na wierzchu. Na skutek tego zdarzenia na karygodnie długi okres czasu zapomniałem o obowiązkach wynikających z testowania gry Tomb Raider: Anniversary. Jaki z tego wniosek? Nawet największa komputerowa piękność, Lara Croft, nie przebije rzeczywistych 169 centymetrów.

10 tysięcy trupów w podwodnym mieście – recenzujemy Bioshock

Kiedy pierwszy raz topiłem się nie widziałem filmu z całym, wtedy jeszcze krótkim życiem, który przewija się przed oczami. Zamiast tego był chaos, śmierdząca, brudna woda, która zaczyna się wdzierać do ust. Tego na gwałt potrzebnego haustu świeżego powietrza brakło. Nie zabrakło jednak troskliwej ręki, która wyłowiła tonącego bachora z wody.

Przygoda na Valhalli – recenzujemy Broken Sword: Anioł Śmierci

Kolejna odsłona przygód dzielnego George’a Stobbart’a już od dłuższego czasu widnieje na liście wydawniczej firmy CD Projekt. Firma niedawno przygotowała jednak specjalny zestaw, w którego skład wchodzi tytułowy Anioł Śmierci jak i poprzednia odsłona The Sleeping Dragon. Valhalla postanowiła ocenić zestaw i jego aktualną atrakcyjność.

Pełne zanurzenie – recenzujemy Silent Hunter 4: Wolves of The Pacific

Nazywam się Bart Kotarba i w stopniu Lieutenant Commander służę w Marynarce Wojennej Stanów Zjednoczonych we flotylli o kryptonimie Silent Hunter 4. Mimo mego młodego wieku (28 lat), jako, że mija właśnie rok odkąd objąłem dowództwo nad okrętem podwodnym, postanowiłem spisać moje wspomnienia. Wszak w czasie wojny (a mamy właśnie początek roku 1943) nikt nie może być pewny jutra…

Młot bojowy Wikingów – recenzujemy Warhammer Mark of Chaos

Krew sikała na wszystkie strony, a zielone trupy znaczyły szlak marszu Stefana von Kessel. Kolejne hordy rozwrzeszczanych goblinów szturmowały dzielnego bohatera, lecz ten niewzruszenie i bez grama zmęczenie cały czas dawał im skuteczny i krwawy odpór. Widząc postawę swego wodza towarzyszący mu żołnierze, choć wycieńczeni marszem, skrwawieni i zdziesiątkowani walczyli dalej wierząc, że tylko tak mogą zasłużyć na uznanie swego wodza i Sigmara…

O tym śnił żółw – recenzujemy Runaway 2: Sen Żółwia

Brian Basco jest życiowym nieudacznikiem. No bo jak inaczej nazwać faceta, który poznaje swoją życiową miłość dopiero wtedy, kiedy młoda dziewczyna pakuje się pod koła jego samochodu. Albo jak inaczej określić gościa, który zamiast szczęśliwie studiować fizykę, nagle zaczyna uciekać przed mafią. Nieudacznik, ot co. Runaway 2 opowiada o tym, co się stanie, jeśli wpuścić takiego na Hawaje.

ZOBACZ TEŻ