Goniąc Seraphima – recenzja Supreme Commander: W obliczu wroga
Jedenaste przykazanie każdego recenzenta, który nie chce mieć kłopotów brzmi: „A gier, których nikt nie chce, nawet nie tykaj”. Tak się jakoś dziwnie złożyło, że w redakcji nie było chętnych na zrecenzowanie samodzielnego dodatku do gry „Supreme Commander” o podtytule „W obliczu wroga”, gdybym więc postąpił zgodnie z dekalogiem (+1) ominąłby mnie całkiem dobry tytuł. A tak, ja grałem i się cieszę, a inni niech teraz żałują.
Demony nie płaczą – recenzja Devil May Cry 4
Na Devil May Cry 4 czekały rzesze fanów. Nie obyło się bez pewnych perturbacji. Okazało się, że głównym bohaterem nie będzie już dobrze znany graczom Dante, lecz młodzieniec o imieniu Nero. Kolejnym ciosem była informacja, iż jedna z najważniejszych serii gier na konsolę Playstation pojawi się także na konkurencyjnej platformie. Epizod z trzecim, niezbyt udanym DMC na PC można było łaskawie wybaczyć. Ale Devil na Xbox 360? To prawie zdrada. Za rogiem czai się jeszcze wersja na komputery osobiste. Cóż poradzić? Capcom chce zarobić jak najwięcej zielonych banknotów. Zresztą im więcej konwersji tym lepiej dla gracza...
Niechciane Dzieci Triady – recenzja Stranglehold
Nazwisko Johna Woo powinno być wystarczającą rekomendacją dla każdego fana akcji. „Stranglehold” zaś, jako nieoficjalna kontynuacja filmu Hard Boiled (Dzieci Triady) sukces wydawałoby się miała zapewniony już przed premierą. Patrząc na pierwsze materiały i grafiki śmiało można było zakładać, że Mistrz wraca do formy i to w zupełnie nowym środowisku. Czy tak się stało?
Moc jest z Bioware – recenzja Mass Effect
Niezbyt dawno temu, w bardzo bliskiej nam galaktyce studio Bioware stworzyło grę RPG. Pozycję, która nie przenosi nas do świata Gwiezdnych Wojen. Nareszcie gracze, którzy nie trawią landrynkowego Jar Jar’a i Luke’a dostaną coś, co zaspokoi ich „fantastyczny głód”. Tym czymś jest recenzowany właśnie Mass Effect.
Wiielka przygoda – recenzja Zack & Wiki: Quest for Barbaros’ Treasure
To niesamowicie deprymujące, że oto mam przed sobą unikatową cyfrową perełkę. I chociaż stanąłbym na głowie i w najpiękniejsze słowa zaklął cały jej urok – i tak prawie nikt z was nie da jej szansy. Ech, gdyby tylko Capcom miał więcej odwagi podczas promocji tego cudeńka i przeznaczył na jego produkcję nieco większe fundusze, cały kosmos niechybnie ogarnęłaby szalona Wikimania.
Jadeit we wschodnim przybraniu – recenzja Jade Empire
Wszyscy wiedzieli o ataku wojsk cesarskich na świątynie Mnichów Duszy. Mało kto jednak rozumiał jak poważne będzie to miało konsekwencje dla Jadeitowego Imperium. Niewielu wiedziało jaką rolę odegrał w tym ataku cesarz, jego bracia i Zabójcy Lotosu, zaś prawie nikt nie domyślał się, że to zaledwie początek wielkiej gry i niesamowitej intrygi, której stawką będą losy imperium, a nawet istnienie bogów. Historii, która swój finał znajdzie dwadzieścia lat później…
Opuszczamy Amerykę – recenzja Age of Empires III: The Asian Dynasties
Odtrutka. Tym prostym słowem, pojawiającym się już na samym początku recenzji najnowszego dodatku do AoE 3, chciałbym przywitać się dziś z Czytelnikami. Używam go nie dlatego, żeby zasugerować komuś jakąś kurację, lecz raczej po to, żeby oddać to, co ja sam czułem w trakcie zabawy z The Asian Dynasties. Po długiej i męczącej przygodzie z Empire Earth III martwiłem się, czy czasem nie nabawiłem się za jej sprawą alergii albo co gorsza wstrętu do gier będących strategiami czasu rzeczywistego. Na szczęście z pomocą przyszedł mi rzeczony dodatek. Oto i jego recenzja.
Wojna w rytmie pata pata – recenzja Patapon
O LocoRoco słyszeli chyba wszyscy. Napiszę bez wahania, że sympatyczna gierka o małych kuleczkach jest jedną z najciekawszych produkcji ostatnich lat. To właśnie takie tytuły sprawiają, że sięgamy po konsole (a przy okazji sięgają po nią nasze – albo i nie nasze – dziewczyny). Patapon jest zaś produkcją dla prawdziwych mężczyzn. Niech Was nie zmyli „LocoRocowy” styl grafiki! To krwawa strategia. Muzyczna…
Powrót do banalności – recenzja Timeshift
Zaczęło się od Max Payne’a. Bullet time obok świetnej fabuły i mrocznego klimatu był jednym z elementów, dzięki któremu ta produkcja odniosła wielki sukces. Obecnie wprowadzony przez Maxa „ficzers” wykorzystywany jest w wielu tytułach, ale Timeshift poszedł nieco dalej. Zwolnienie jest tylko jedną z trzech możliwości, zresztą najmniej widowiskową – bohater gry może bowiem czas zatrzymać całkowicie albo go…. cofnąć.
Szał orka – recenzja Dzikich Hord
Wojna w świecie Ashan wciąż trwa. Do walczących ze sobą stron dołącza jeszcze jedna, nieco zapomniana rasa - orkowie! Czy brutalna siła znów zatriumfuje, a może ugnie się pod potęgą magii, z którą przyjdzie jej się zmierzyć? Tego wszystkiego dowiecie się grając w drugi dodatek do Heroes of Might & Magic V.


